wtorek, 1 kwietnia 2014

dum dum dum...



Widziałem zapłakaną parę, wsiedli razem w wieczornego busa
On gdzieś dalej usiadł i stare słuchawki miał na uszach
Ona vis a vis niego, ja pomiędzy nimi stoję
I zaczęło łzawić niebo i napawać niepokojem
I oboje już nie mieli wtedy nic do stracenia
Bo stanęła Ziemia i wymieniali spojrzenia, nawet Phenian
Mógłby się uczyć od niej co to kult jednostki
Jej wzrok co raz mocniej ładował ból pod mostki im













I nawet Louis nie przekona jej, że piękny jest świat
I da się lubić. Przepona mocniej tętni, i tak
On pewnie by wolał już oszczędzić męki lecz strach
W jej ramionach się już gnieździł, trzęsła się cała
Wybiegła rzucając na dobranoc mu "spierdalaj"
Widocznie nocy tej nie chciała więcej krzywdy
Pomóż mi zamknąć oczy, bym nie widział tego nigdy już















znam kilka słów które ranią jak nigdy patrzysz na nią niby anioł - a krzywdzi







zraniłem kilka dobrych kobiet
i kiedy przyjdzie dobry moment jeszcze je przeproszę
zrobiłem kilka głupstw
dla ciebie częściej brzytwa nóż, a nie kilka róż
bez sensu, kilka lat, bez sensu!
a mówili nam że pójdzie bez przeszkód
znów się wkurwię, jak kilka libacji wcześniej
i tak znów wszystko między nami jebnie
często czuję się samotny, nawet gdy z kumplami jestem
i kilka razy o to miałem już pretensje
i upadam, pierdolę że się znowu nie układa
i powtarzam że już miałem nie upadać






















tak wiele chce powiedzieć, ale czuję się jak frustrat
strach przed Twoją reakcją knebluje mi usta
nie myślałem, że ten moment będzie trudny tak
w głowie natłok myśli, ale znowu słów mi brak
gdy tak patrzysz nie mogę ze słów nic wyrzeźbić
moich strun głosowych nie ruszyłby nawet Jimi Hendrix
tyle pytań chcę Ci zadać, które mi w głowie siedzą
ale zbyt boję się, że zadasz mi ból odpowiedzią
czasem mam ochotę tu zacząć wszystko od nowa
zamiast wymieniać spojrzenia, zacząć wymieniać słowa
choć jedyny wyraz tu to wyraz zwątpienia na twarzach
to czuję tęsknotę gdy znów sobie Ciebie wyobrażam






















Nadal pada deszcz, nienawidzę świata wokół
gdy widzę każdą z łez co ufała sile pokus
znów czuję niepokój, krzyk amoku z dala dławię
wiem, że to naprawię, że nie mogę zawieść
że nie mogę zanieść nas tam gdzie obojętność
bo miłość wstęgą jest co owija piękno
gdy czuję Twe tętno, nie ufajmy aortom
jeśli to wspólny horror, nie możemy się potknąć
idźmy! Świata podłość zamieniajmy w uśmiech
idźmy! Lecz pamiętajmy o tym co okrutne
i znowu oczy smutne błyszczą jak monety
bo wczoraj jak kretyn znów wódkę o sekrety
pytałem
















Przyszedłem po Ciebie i ujrzałem Cię martwą
więc rozerwałem niebo i zabrałem Cię stamtąd
nie pytaj "czy warto" mnie, ja jestem ślepcem
mam swoją ideę i tej idei depczę kwestie te
które testem głębokości w ranach są
wybacz kochana ten świat nie był dla nas
bo planował zamach na to co piękne w nas jest
jeden duch, trzy pasje serc Haile Selassie
nieważne jak nazwiesz to co od lat łączy nas
bo pacynki na linach pragną dreszczy na kończynach
więc nie pytaj mnie o finał, kochanie, ja w nim nie grałem
nie pytaj mnie co będzie dalej, pozwól oszaleć
a wokale i detale w nich, szalę przechylą do nas
i zapiszemy imiona dziś na historii stronach
















Gdy będę chciał coś obiecać to mnie pieprznij w twarz
To mniejszy ból niż oglądać jej policzki we łzach
Pierwszy raz czy znów, Piękny smak tych słów
Brak twych ust czas układać już te takty z nut
Kartki w ruch poszły znowu , cóż
Widocznie powód mam, i nie mówie nikomu już
że czuje strach kiedy świat stoi w miejscu
a ona Cię prowadzi do tej bramy wyjściowej w swoim sercu
a nad nią napis EX i nie wracaj
tak obiecuje sobie sama, choć też potrafi wybaczac





















Kilka słów ma większą wartość niż diamenty, które są wieczne,
Kilka ostatnich kroków z tobą przejdę,
Trzymam cię mocno za rękę idąc przez tłum nieznajomych,
nie możesz się mi zgubić, nie ma mowy,
Nie ma mowy, nie ma słów, nie ma nas, nie ma emocji,
Czas muruje usta, oczy tracą blask bez tego,
Nie mam nic,
Bez tego nie ma mnie, jestem pusty w ryj,
Daj mi chociaż szept, a już wiem że to ty,
Niekończący się ciąg sylab jak tasiemiec ,
wychodzi i uderza z bólem o przekrwione podniebienie,
Często mi się nie chce, mówię, że nawet nie mam chwili,
a za chwilę rozmawiam już z kimś innym,
To pieprzona depresja ciągnie mnie pod wody taflę,
nie słyszysz mnie, mój krzyk jest niemy choć na ciebie patrzę,
Te kilka słów może uratować Dziś - mów do mnie,
I nie pozwól mi iść.












Nie spotkałem Cię tu jeszcze choć słyszałem jakieś plotki
takich jak ja masz tu setkę każdy pyta jak nie zwątpić
jak ten co wali nocki wcześniej mija się z sąsiadem
na pół piętrze jego żona drze się , wzywa Cię w ekstazie
Gdzie jesteś ? gdy wiernym krew cieknie z kolan
jak nie wiesz to nie widziałeś , nie chcesz albo się przekonasz
kim jesteś ? nie stoisz z nami nie wiesz o nas nic
więc jakim kurwa prawem mówisz o naszych wyborach
osiedlowe znajomości tracą barwy jak ich ławki
małolatki zajdą z każdym jak ich matki
mówią że to Twoje dzieci powiedz tamtym jak tym gardzisz
a później karz im paść i płaszczyć
Twoi ludzie , kiedy nie myślisz , jak oni bluźnisz
karmią się nawzajem fałszem , wszyscy inny to intruzi
staje im na przeciw idę , w butelkach mam benzynę
nigdy nie słyszałeś gdy krzyczałem dziś powiedz gdzie byłeś







ty chodź ze mną tam, zanim uśniesz, kochanie

podaruj mi uśmiech i zaufanie

stańmy tam, skąd widać granice miasta

nie chce być sam, bo pewnie spadnę na asfalt

i basta.. nikt nie traktuje nas poważnie,

namalujemy tęczę, przecież mamy wyobraźnie



i tańczmy wśród chmur, połykając niebo










Wspominam ten moment, nasze spotkanie pierwsze
Już wtedy obiecałem sobie, że tego nie spieprzę
I może to bardzo głupie, albo chociaż trochę śmieszne
Ale dalej chyba łudzę się, że coś z tego będzie
Choć nie znaliśmy się długo, byłaś bliską mi osobą
Przez ten okres, nie widziałem świata poza Tobą
I dalej go nie widzę, nie wiem jak sobie poradzę.
Znasz ten ból, kiedy uczucia biorą nad Tobą władzę?
Mogłaś być tą jedyną, byłaś moim ideałem
A najgorsze w tym wszystkim, jest to, że jesteś nim dalej
Każdy Twój ból czułem na sobie, kiedy Cię pocieszałem
I mogłem go czuć podwójnie, żebyś Ty nie czuła wcale












Wiem, że leżysz zapłakana, kiedy piszesz sms-y
I dobija mnie świadomość, że nie mogę Cię pocieszyć
Bo ciągle mi zależy, chciałbym móc Ci teraz pomóc
Wiem, że Ty teraz nie możesz gadać, i chcesz
żebym wszedł do domu.
Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem
Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce
Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka,
Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach
















-Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd?
-Ale co teraz? Co będzie dalej?
- Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć.







Wiatr śpiewa melodię, szczerze, nie znam jej
Miedzy nami rwąca rzeka uczuć
Ja jeden, ty drugi brzeg
Ja lewo, ty prawo
Ja biała, ty czarna
A szarości jak inne półsrodki obchodzą mnie mało
Już niewiele mi zostało emocji pazernych
Póki co czuję chłód słyszę jak zgrzytają zęby
Drętwieją palce, skóra bieleje jak prześcieradło
Czuję, już niewiele nam zostało
Coraz ciężej przełykam ślinę przez gardło
Najpierw umiera serce, a później ciało
Z ust leci para, chociaż nic nie palę
Czuję kłucie w pluchach, jakby się wbijało w nie tysięcy parę igieł
Żyje, idę, to asfalt ściera mnie i puszcza z dymem
Wczoraj mnie ciągnie na dno
Jutra nie znam
Proszę, potrzebna mi jest tylko jedna…






środa, 26 marca 2014

Wszystko zaczynam od nowa. Mam zamiar cieszyć się życiem, iść i pokonywać przeszkody. Nie poddałam się.



ZAPYTAJ SIEBIE: CZY TO BĘDZIE MIAŁO ZNACZENIE ZA ROK OD TERAZ?















Zawsze myślałam, że byliśmy idealni.

Wiesz co najbardziej boli przy złamanym sercu?
To, że nie pamiętasz jak się czułeś wcześniej.
Spróbuj zatrzymać to uczucie, ponieważ jeśli odejdzie...
Nigdy go nie odzyskasz.










Najłatwiej jest wtedy gdy nic nie masz.
Przynajmniej nie mogą Ci już więcej niczego odebrać

















Nie odchodź, proszę Cię.
Nie rób tego bo musisz, przecież wiem że nie chcesz.
Czy nie jesteśmy idealni?












Wycofam się z Twojego życia. Odpuszczę, bo nie chcę zmuszać nikogo do kochania kogoś takiego jak ja..













niechcący rozniesiemy ich mózgi w drobny pył, tak jak oni niegdyś nasze wnętrza


















Są osoby , którym odmówienie jest niemożliwe .


















Gdybym nie miał nic na sumieniu, nie wracałbym do Ciebie po tylu rozłąkach. Ale prawda jest taka, że tylko z Tobą mogę każdy problem rozwiązać. Nie było i dalej nie ma kobiety, która dawałaby mi zapomnienie o największych porażkach, jakie poniosłem, oprócz Ciebie.










Weźmy mnie, na przykład. Całe moje życie, to nic innego, jak oczekiwanie. Przez całe życie, prawdę mówiąc,czuję się jakbym nie robił nic innego, tylko tkwił na stacji kolejowej. I odnoszę wrażenie że życie, które właśnie przeżywam, nie jest prawdą, tylko długim oczekiwaniem na coś rzeczywistego, coś istotnego.
















W miłości nad niczym nie mamy kontroli. Nasze serca i umysły są nękane cierpieniem, ale także zachwycone obezwładniającą potęgą emocji, które każą nam zapomnieć o prawdziwym świecie.




Marzę o tym, co dla innych jest oczywiste: aby noc zacisnęła się wokół nas jak pętla. Móc zapytać: "Nastawiłeś budzik?". Lub: "Przypomnij mi, że kończy się pasta do zębów". Zwyczajnie trochę się ponudzić, bez żadnych uniesień.


Odezwij się jak już będę ważniejsza od całej reszty.



Musi pani trochę zobojętnieć, uzbroić się psychicznie przeciwko zbyt silnym uczuciom.


















A po co żyć bez uczuć? Ja czuję coś do ciebie, coś we mnie poruszasz. Tak, to trudne i rozprasza mnie, a dzięki temu wiem, że jest we mnie jeszcze coś oprócz strachu.




Facet ma stymulować. Sprawiać, że się czerwienisz. Zapewniać rozrywkę intelektualną. Podkręcać atmosferę, nie zgadzać się z Tobą, rzucać Ci wyzwania. Ma słuchać uważnie i dać Ci się wypowiedzieć. Ma Cię rozśmieszać i sprawiać, żebyś czuła się ważna.

Nasza miłość na pewno wciąż trwała, ale po prostu była bezużyteczna, ciężka do udźwignięcia, bezwładna w nas, jałowa jak zbrodnia lub potępienie. Była tylko cierpliwością bez przyszłości i upartym czekaniem.



















`Jestem sam. Jesteśmy sami oboje i zastanawiam się, czy można być samemu we dwoje.


cały ten świat opada z sił kiedy się kończy miłość
Wydaje mi się, że życie polega na tym, żeby zawsze znaleźć czas nawet gdy go kompletnie nie ma, żeby tak najzwyczajniej usiąść z kubkiem herbaty albo kawy i poczytać dobrą książkę, i powiedzieć: to była dobra książka! Popatrzeć na kogoś z zachwytem i nie bać się powiedzieć pewnych rzeczy. Żyje się tylko raz.









Razem układali to co teraz muszą zniszczyć.



Tak bardzo jej na Nim zależy. Dla krótkiej chwili spędzonej z Nim zrobi wszystko. To nic, że potem cierpi. Jest na to przygotowana, chociaż wierzy w inne zakończenie. Naiwna. I tak brnie w coś co nie ma sensu, wierząc, że może jednak zacznie mieć jakiś sens. Bezsensu.



Kiedy po raz czterdziesty sprawdzałam czy nic nie napisałeś. Stało się oczywiste. Telefon się psuję.








Zaopiekuj się moim sercem, zostawiłam je przy Tobie.




Są takie momenty kiedy czuję ból w płucach, jakby żegnały się z powietrzem.







Gdybym naprawdę powiedział to wszystko, co chcę powiedzieć, dopiero wtedy wszyscy by mnie znienawidzili.







Ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha.





co Cię trzyma przy mnie, lepiej by Ci było z dala.



przyzwyczaj się, że jeśli chcesz coś od życia, musisz mu to wyrwać.





wrażliwość do pewnego stopnia jest pozytywna później zaczyna przerażać to, jak człowiek może być słaby.




Cenię ludzi za szczerość, a nie szczere intencje.



Jak długo będziesz przeżywała rzeczy, które odeszły?





nigdy nie potrzebowałam niczyjej pomocy, obecności, uczucia. Jednak w tej chwili widzę w jak wielkim byłam błędzie. Tak więc błagam, nie odchodź, bo wiem, że bez Ciebie nie dam rady.

piątek, 21 lutego 2014

„Od jutra będę musiał zacząć nowe życie. Jak zaczynać życie, gdy ma się za sobą tylko śmierć? Jak czerpać siłę do życia ze śmierci?”






(teledysk)




Tak mówiłeś.. czuje się okropnie. Jak mogłeś mnie taak okłamać.. nie chce żyć na takim świecie, pełnym kłamstwa . Moje życie dobiega końca . Z minuty na minutę pozostaje mi coraz mniej czasu... W życiu ktoś , kto przynosi Ci najwięcej szczęścia , może Ci przynieść najwięcej bólu... Nie warto ufać bliskim . Bo co z tego ,ze w ich obecności jesteś ważna ,idealna i tak dalej ale przy innych jesteś tą najgorszą.. miło.. chciałabym zacząć wszystko od nowa.. dosłownie wszystko... brak mi sił na cokolwiek. noc nie przespana.. pełna łez i smutku.. nie mam sił nawet wstać i zrobić sobie głupią herbatę .












Nie rozumiem siebie samej. Nie rozumiem swojego życia, toku myślenia. Nie rozumiem, jak często mogę wracać do przeszłości i nie ukazywać tego najbliższej mi osobie. Ciągle wieczorami zmierzam się z tym co było kiedyś, stykam się myślami z przeszłością, ale nie mówię o tym często. Nie dlatego, że nie chcę. Ja tego nie potrafię, wciąż robić. Bo czuję się wewnętrznie zagubiona w tym temacie. Tyle mam jeszcze nieposkładanych myśli i wspomnień, od których jestem uzależniona, od których nie potrafię odejść bądź uciec. To co do mnie ciągle wraca, rani. Rani, ale nie zawsze jest to mocny ból. Czasami po prostu to taki wewnętrzny ból, który zamieniam na chwilę słabości, na łzy. Niekiedy zaś jest to coś silnego, coś przed czym mogę się bronić całym ciałem, a i tak to we mnie uderzy. Bo dawne życie jest nadal we mnie. Wraca do mnie niczym bumerang. I tak będzie, dopóki nie poczuję, że mogę i chcę być szczęśliwa. Nie ułożę sobie życia dopóki nie wygram z tym co było, nie dam rady inaczej żyć.




Mam takie zmęczone serce.







Nigdy nie będziemy idealni.

Nieustanna seria prób i błędów.

Ale dla niektórych istnieje tylko ta jedna, jedyna osoba, od początku do końca. Nikt inny nie pasuje. Nikt inny nie trafia do serca w ten sposób i nie żyje w nim



Zbrzydnie mi kiedyś snucie marzeń, wyczekiwanie na realizację niemożliwego, na zmianę, na szczęście. Przestanie mi się chcieć, przestanie zależeć, to pewne, gdyż nieustannie coś bądź ktoś wymierza cios burząc mój świat. Kiedyś nie wystarczy mi sił, by się podnieść i po raz kolejny próbować go odbudować. Ucieknę. Szkoda, że nikt nie zna mnie na tyle dobrze, by umiał wtedy odszukać, wytrzeć łzy i cierpliwie przelewać nadzieję w obolałe wnętrze. Szkoda, że gdy upadnę nie zmartwychwstanę. Nikt mnie nie podniesie, będę na dnie nie żyć w ciszy.















czuję, że w moim środku nie ma normalnego serca, to jakiś obcy podrób, rozdrapywany zardzewiałym widelcem.



Ludzie mówią co chcą usłyszeć inni. Nie zważają na to, że jest przy tym ból i większe cierpienie. Nie reagują na to, jak ktoś może to odebrać w przyszłości, nie zwracają uwagi na to, że to może boleć, bo ktoś dziś da deklarację, obietnicę, a jutro to przestanie mieć znaczenie. Nie mają świadomości, jak wielki cios może spowodować taki uraz. Niby nic szczególnego, niby nic niezwykle mocnego, a jednak. Słowa są silniejsze niż wiatr. Odbijają się o serce i duszę. Sprawiają, że człowiek ich pragnie w większej ilości, a jednak po chwili odnajduje się w nich ból. Sprawiają, że przestaje się wierzyć w istnienie piękna i szczerości. Słowa, które zostają wypowiedziane w złym kierunku, w złej inicjatywie sprawiają, że grunt, który ktoś odzyskał został zburzony. I nic ani nikt może więcej tego nie odzyskać.





Jestem tą osobą, która zawsze wybierze najgorszą opcję z możliwych.


U mnie nic takiego, tylko trochę mi Cię brakuję, jestem trochę śpiąca, trochę przygnębiona, świat stracił kolory, a ja znów zobojętniałam.

Bywają chwile, kiedy życie wydaje się naprawdę kurewsko przytłaczające





Zagubiłam się w tym chorym świecie, który jest pełny rozczarowań i niepowodzeń. Zgubiłam się i nie mam pojęcia, którą drogę znów wybrać, aby stąd wyjść, bo boję się każdego ruchu. Czuję strach, że zbłądzę ponownie na krętą drogę, z której nie odnajdę tak szybko wyjścia. Bo nie mam już na to sił, aby szukać miejsca, które będzie dobre, które pokaże mi, że warto jeszcze iść bez błądzenia, bez strachu i niepewności.




'Nienawidzę ludzi za każde kłamstwo, które musiałam połknąć, żeby teraz nim rzygać.'



Sa­mot­ność to cisza za­wie­szo­na między nadzieją a pu­kaniem do drzwi.


I teraz tylko od Ciebie zależy, czy zatrzymasz mnie przy sobie.



Wróciło. Wszystko o czym próbowałam zapomnieć, o czym zapomniałam w ostatnich tygodniach czy miesiącach wróciło ze zdwojoną siłą, uderzając w najczulszy punkt mojego wnętrza. Uderzyło to z taką siłą, że serce nie było w stanie odepchnąć zgromadzonych i nieprzetworzonych emocji. Pytam się dlaczego tak właśni musi być, dlaczego ta przeszłość wciąż tak musi boleć i zastanawiam się, czy szczęście istnieje? Czy jest pisane każdemu, czy skrywa się pod różnymi postaciami? Bo może tak właśnie jest, że nie każdy może zaznać go. Może dla każdego to jest inna forma? Bo ciągle słyszę, nie masz szczęścia w miłości, to masz w życiu zawodowym, ale dlaczego nie można połączyć jednego z drugim? Dlaczego tak ciężko znaleźć tą drugą część szczęścia, do którego można by było przyjść w środku nocy i przytulić się, aby chociaż przez chwilę poczuć słodki smak miłości?









Zawsze będę do Niego coś czuć i mieć tą cholerną słabość.

Chciała go zobaczyć, mieć go przy sobie i upewnić się, że mimo wszystko postępuje słusznie, że słusznie go wybrała.
Nie wyobrażała sobie, że można być ze sobą tak blisko. Tak się ze sobą związać, że zwykłe przesunięcie po włosach koniuszkami palców jest niewątpliwą, jasną deklaracją miłości.


I nie radzę sobie znów z tym wszystkim. Za dużo jest tego, za dużo obowiązków, a za mało czasu na myślenie o czymkolwiek. Teraz, ta cisza, pustka i samotność dobijają najbardziej i szczególnie mocno. Bo uderzają w sam środek bólu, którego nie da się opisać słowami. To na nowo rani... ale nie rani tak, jak kiedyś. Zwykła tęsknota, przyzwyczajenie do obecności pewnej grupy ludzi sprawia, że życie stało się trudniejsze. Może muszę z tym walczyć, może właśnie jestem na to skazana, ale zastanawiam się ciągle, gdzie popełniłam ten błąd. Dlaczego nie byłam w stanie wcześniej zrezygnować, zareagować, kiedy czułam, że coś jest robione źle? Przecież mogłam uciec, mogłam odejść, mogłam... się poddać i przestać walczyć. Dziś pewnie bym wszystkiego żałowała, ale kto wie, może właśnie to byłoby lepsze niż codzienna walka pomiędzy życiem a wspomnieniami? Zapewne cierpiałabym w obu przypadkach, ale nigdy nie dowiem się, która byłaby lepsza opcja, aby ból był choć odrobinę słabszy....




widuję go codziennie, a i tak za nim tęsknie. to nie kwestia spotkań,














Wiesz jak to jest siedzieć i czekać na coś co nigdy się nie wydarzy? Jak to jest marzyć o czymś, co już Cię spotkało i co nigdy nie wróci? Wiesz jak to jest żyć nadzieją, że w końcu przytrafi Ci się coś dobrego, co przerwie Twoje cierpienie? Czuję się tak źle, bo wiem, że powinnam z tym zerwać, nawet chcę, ale nie potrafię. Ciągle coś trzyma mnie za rękę, ciągle jest coś co szepce mi do ucha 'ale zaczekaj jeszcze chwilę'. I ja czekam. Czekam już rok, może będę czekać następny. Męczę się. Okropnie się meczę, zadaje sama sobie ból, ale jeszcze nie potrafię inaczej. Moje serce ciągle bije dla niego, nadal chce być przy nim, chociaż już dawno nie powinno. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam pozwolić odejść tamtej części mojego istnienia, ale boję się, że wtedy to już kompletnie sobie nie poradzę, że będę jeszcze słabsza, że kiedy stracę go na zawsze już nie podniosę się z tego dołka, w którym w pewnym stopniu jeszcze tkwię. Właśnie to mnie tak bardzo przeraża.


Przyszedł, narobił syfu, odszedł. Znajome?



Zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego niektórzy ludzie nie dają patrzeć sobie w oczy przy rozmowie i uciekają gdzieś wzrokiem? wcale nie chodzi mi o to, że kłamią i są fałszywi lub mają coś do ukrycia. wzięliście pod uwagę, że być może czegoś się boją? tak, boją. obawiają się, że ktoś dostrzeże w ich oczach nie uśmiech, który nosi na co dzień ale łzy, strach i tęsknotę która powoli ich wykańcza.






Coś Ci opowiem tylko połóż się obok tak bym czuła zapach Twojego szamponu, a Twój zimny nos zabierał ciepło z mojej gorącej skóry. W sumie chodź jeszcze bliżej, wciąż mi Cię mało. Ułoż się wygodnie wśród mojego serca, płuc i wątroby. Możesz zamknąć oczy choć chciałabym rejestrować ich wyraz przy każdym moim słowie. Chciałbym zapamiętać każdą nutę radości, zwątpienia, zszokowania czy wzruszenia wśród czarnej źrenicy. Jeszcze tylko zacisnę wokół Ciebie krąg tak mocny jak żeglarski węzeł bym nie zgubiła Cię wśród opowieści moich zdartych ust. Całe życie potrzebowałam czegoś i ciągle też szukałam. Byłam jak włóczykij, miałam niewiele, ale szłam w przód i szukałam. Przez tyle czasu nie wiedziałam co jest lementem, którego brakuje do tego by moja aorta była tętnicą życia, a nie przepływem krwi. Spotykałam ludzi, którzy z daleka krzyczeli hasła jak na bazarze. Twierdzili, że znajdę u nich wszystko za cenę samej siebie. Tak bardzo pragnąłam znów być wypełniona jakimś uczuciem, że oddawałam im siebie. I za każdym razem stawałem się postrzępiona jakby myszy i szczury wyjadały mnie od środka. W końcu zwątpiłam i zacząłam chować się w kokon. Zbudowałam Go dokładnie i szczelnie z obojętności i chamstwa. Nienawidziłam świata, nienawidziłam ludzi. Czasem się w nim dusiłam tak jak moja dusza w ciele, ale powtarzałam sobie, że tak musi być i stałam się więźniem własnego umysłu. Katowałam i cięłam się myślami przez co krwawiłam, wewnętrznie umierając. Umarłam. Moje serce stanęło, ale moje stopy dalej szły na przód. Umarłam ja, ale nie ciało. Zacząłam płakać, bo nic już mi nie zostało. Nikt o tym nie wiedział. Bo to łzy spływające po komorach serca na żołądek. Niewidoczne dla oczu ludzi. Widoczne dla dusz. Pewnego razu postanowiłam uciec od siebie. Rozciąłam się jak chirurg i zacząłam biec. Już prawie rozłączyłam się z ciałem i wtedy złapałeś mnie mocno i przytuliłeś. Nie wiem jak to się stało, że mnie znalazłeś. Ale wiedziałem, że właśnie tego szukałam. Jesteś moim Aniołem, wydarłeś mnie z kleszczy autodestrukcji i schowałaś głęboko w sobie by nikt nie mógł mnie skrzywdzić. Wróciłam do swojego ciała, bo chciałam czuć Twoje perfumy, dotykać skóry, całować zarumienione policzki. Kokon zamienił się w motyla, który wyleciał z mojego serca. To była miłość. Usiadła Ci na ramieniu, a Ty jak wiosenny podmuch wiatru delikatnie wzięłeś Ja w dłonie i uśmiechałeś się najpiękniejszym z uśmiechów. Wtedy wiedziałam, że to Ty jesteś odpowiedzią na moje pytania, ścieżką, którą mam iść, osobą, która ma w sobie to co szukałam, co potrzebuje, pragnę i chcę. Moja dusza zamieniła się w narkomana. Biegała po całym wszechświecie i krzyczała Twoje imię by za chwilę wrócić do Ciebie i wciągnąć w siebie. Ale gdy odeszłeś zaczął się koszmar. Głód wypełnił każdą cząstkę. Bez Ciebie niszczyła gwiazdy i strasznie płakała. Potrzebowała Cię tak samo jak serce, które próbowało ciągle się zabić. Oboje Cię kochają. Ja kocham Cię uczuciem bez definicji słownej, ale zawartej w tym objęciu Ciebie. I proszę kochaj mnie. Nie zsyłaj mnie na bezwiedne dni złożone z umierania za Tobą. Nie chcę siedzieć w nocy i roztrzaskiwać po raz kolejny siebie myślami co by było gdybyśmy byli teraz razem. Jestem jak szkło. Ile razy można je skleić? Wpisałeś w moją skórę swój zapach i delikatny oddech. Stałeś się kolejną półkulą mojego mózgu, większą niż tamte dwie przez co nie potrafię myśleć racjonalnie i choć na chwilę zapomnieć o Tobie. Stworzyłam wszystko w sobie na fundamencie Twojego serca. Chcę Ci dać Barcelonę, kwiaty, trochę zioła i wódki, pełno pocałunków, upojnych nocy i szczęścia. A Ty tylko bądź i jedz ze mną śniadania, gryz moją wargę, trzymaj mnie za rękę, dotykaj mnie, brudź mnie sobą i WALCZ. Walcz ze mną o każdą cząstkę naszego uczucia, którą chcę rozbić grawitacja. ..









Tak bardzo byłaś jedna jak nigdy, nigdy nikt.




Jeśli odchodzisz z mojego życia to wiedz ,że robisz to świadomie i już nie ma powrotu.



brak sił na cokolwiek. jesteś nikim . nikim dla osób ,które kochasz.


leżysz pod kocem. znowu płaczesz. znowu czujesz ,że nic w tym


życiu nie znaczysz .. znowu myślisz co zrobić ,aby stąd zniknąć..


aby uciec daleko daleko aby odejsc .. i nie czuć tego co czujesz teraz.


nienawidzę tego dnia, nienawidzę teraz tego co się dzieje, nie spodziewałam się tego po Tobie. że nawet ty


bedziesz przeciwko mnie kurwa.









“Nie mogę powiedzieć, że kocham Go bardziej niż ktokolwiek, cokolwiek na świecie, gdyż byłoby to pustosłowie. Nie mam prawa wiedzieć, jaką miarę ma Miłość kogoś, kto nie jest mną. Poza tym, wątpię, by jakakolwiek Miłość była mierzalna. Tak więc, kocham go tak bardzo, jak tylko potrafię.”




pamiętam, gdy wracałam ze spotkania z Nim. cała zamyślona wchodziłam po schodach lekko zatrzaskując drzwi. opierałam się o ich szybę, nie zwracając uwagi na to, jak bardzo ona jest zimna. uśmiechałam się do siebie, skrupulatnie oblizując wargi. nie zwracałam uwagi na to, czy wróciłam z prostymi włosami lub z rozmazanym makijażem. czułam, że Go kocham, a to było wtedy najważniejsze.




Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo zjebałeś mi życie,ale przez to jak wiele mnie nauczyłeś.Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jak wielkim uczuciem Cię darzyłam i pewnie gdzieś w głębi duszy ciągle darzę,bo to nierealne,żebym mogła zapomnieć.Nie jesteś w stanie pojąć,jak wysoko byłam,gdy całowałeś moje usta,nigdy nie zrozumiesz ile radości dawały mi rozmowy z Tobą i oh kurwa,byłeś kimś,z kim chciałam się zestarzeć,facet,serio,chciałam z Tobą się zestarzeć,chciałam,żebyś mi się oświadczył i żebyśmy mieli dwójkę dzieci i chciałam,żeby były podobne do Ciebie,bo wtedy byłby idealne,ale wiesz,wszystko się kończy i zawsze się jebie i jezu,nie przypuszczałam,że wypuszczę takie szczęście z zasięgu ramion i boże,nie wiedziałam,że będę się uczyć swojego imienia przez rok,bo takiej siebie jeszcze nie znałam.















Miałeś w życiu taki moment, gdy stwierdziłeś, że to już koniec? Gdy dotarło do Ciebie, że wszystko, co dotychczas robiłeś, nie miało najmniejszego sensu? Chciałeś zrobić krok do przodu, ale zawsze cofałeś się w tył? Pragnąłeś tak wiele, a wyszło jak zawsze? Znasz to uczucie, kiedy starasz się ze wszystkich sił, a na mecie okazuje się, że to było niepotrzebne? Jak się wtedy czujesz? Wykorzystany? Niepotrzebny? Samotny? Chciałbyś to naprawić, ale nie masz już sił? Nie przejmuj się. Nic nie jest warte pracy, w którą włożyłeś całe serce




Wiem,że nie zasłużyłam sobie na szczęście,bo jestem okropnym człowiekiem,który tylko potrafi wszystko niszczyć,ale to wcale nie oznacza,że go nie pragnę.Nocą zwijam się na łóżku i cicho płaczę,łzy wsiąkają w poduszkę,ręka zwinięta w pięść jest wsunięta w usta,aby nie wydobył się z nich krzyk.Myślami jestem gdzie indziej,słowa wypowiadane szeptem układają się na kształt modlitwy skierowanej do każdego,kto mógłby ją usłyszeć i zrozumieć,pomóc.Ale nikt nie słyszy,ludzie są głusi na cierpienie innych,każdy zamyka się w swojej skorupie,widzi tylko własne problemy.Jak ja.Własny ból zamyka mi oczy na los innych,z pewnością gorszy od mojego.Jestem egoistką,myślę tylko o sobie.Zasłużyłam na to by cierpieć i nigdy nie odczuwać szczęścia,skoro nie umiem docenić życia.Przepraszam,że tak bardzo zawodzę.Nigdy nie powinnam się urodzić,moje życie powinno przypaść w udziale komuś,kto umiałby się nim cieszyć i wykorzystać je w każdym stopniu,a nie szukać sposobów na zakończenie go.









Co byś czuł, gdybyś wiedział, że osoba, na którą teraz patrzysz za chwile odejdzie na zawsze? Że każdy jej gest jest ostatnim? Że ostatni raz widzisz jej uśmiech, że ostatni raz patrzysz w jej oczy i widzisz w nich te cudowne iskierki, które zawsze dawały nadzieje. Że ostatni raz możesz się do niej przytulić i usłyszeć bicie jej serca. Co byś zrobił?





Dobre rzeczy nigdy nie trwają długo. Za to przykre ciągną się bez końca.















czwartek, 6 lutego 2014

i znowu....






chore relacje, przesiąknięte nienawiścią

















Wciąż wierzę, że jeśli szybko będę biec, zgubię po drodze swój cień.


Powoli łzy wymykają się poza granicę smutku moich oczu.



Poczułam, że strasznie mnie do niego ciągnie. I strasznie mi nie wolno.


Zostanę lepiej w domu do końca życia, żeby nic więcej nie zjebać i nic nie spierdolić.







Jak mam zaprzątnąć myśli nowym uśmiechem, gdy w sercu ciągle dudni mi Jego dźwięk śmiechu. Roześmiane oczy, zapach wypełniający każdą komórkę. Jest w każdej myśli, każdym dotyku, wspomnieniu, spojrzeniu, w każdej sekundzie, w każdym dniu. Jest całym moim światem. I nic nie mogę już zrobić ze swoim życiem, skoro oddalam mu je na dłoni.




Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta.






Życzę Ci byś zawsze miał komu mówić dobranoc.






`Każda komórka naszego ciała zmienia się co 7 lat, a to oznacza że jeszcze 6 będę tęsknić, każdą komórką aż w końcu wszystkie się wymienią.






Pozwalasz sobie na minutę nadziei, na ciche rozmyślania, a potem rozczarowanie ciągnie się za Tobą nie dając zapomnieć, że znowu się spierdoliło.










Ludzie zawsze zdradzają. A jeśli nie zdradzają to odchodzą,
po cichu na palcach lub ktoś ich zabiera.




Nikt nie pomógł. Wspomnienia mnie zabiły, ludzie zniszczyli.







Mam nienawiść do miejsc w których przeżyłam dużo dobrych chwil z osobami których dzisiaj nie znam.



„Ale mam w sobie przeszłość i tego nie wyrzucę,
zapomniałam uczuć i teraz znów się ich uczę.”































A widzisz, sztuczny uśmiech i w ogóle cały ten teatr, wychodzi mi wyśmienicie.




Czasami musimy z czegoś zrezygnować. Postąpić wbrew samemu, sobie. Ale zawsze, robimy to z nadzieją, że los, nam to wynagrodzi, że nadejdą chwilę, gdy będziemy mogli, postępować, według własnych przekonań, racji, a na dodatek, być szczęśliwymi.














Wyrwij mi oczy, bym nie musiała patrzeć na ten świat. Świat bez Ciebie. Bym przestała płakać, dławiąc się tymi łzami, które są tak żałosne. Roztrzaskaj czaszkę o ścianę, by wszystkie wspomnienia odeszły w zapomnienie. Utnij mi język, bym przestała szeptać o tym, jak bardzo za Tobą tęsknię. Utnij mi dłonie, abym z każdym dniem coraz bardziej nie pragnęła Twojego dotyku. Wyrwij mi serce, bym przestała czuć cokolwiek.






Życie, ale ty odpierdalasz..


Chcieli być, ale nie są. Jutro też nie będą, nigdy, już na pewno. Przeminęli, zagubili się. Czasem tęsknią, skazani na przeszłość.



I wtedy zaczęłam zastanawiać się nad istotą związku. Czy ktoś z zewnątrz potrafi zrozumieć to, co dzieje się pomiędzy dwójką ludzi??










Podejrzewam, że większość mężczyzn opowiada swym żonom całe mnóstwo kłamstw, ale wiesz co, większość z nich mogłaby stanąć przed obliczem Boga i wyznać wszystko, nie spuszczając nawet wzroku



Nie mieć zamiaru być twoim ładnym wspomnieniem ogrzewającym cie w zimie życia



Poświęcenie jest miarą każdej miłości.

Spierdolił mi dzień i znowu zranił serce, ale tylko on może wszystko poskładać od nowa.




Nie rozumieją, że nikt nie zastąpi mi Ciebie.




Choćby nie wiem jak płynnie człowiek władał językiem , to zdarzają się sytuacje w których nijak nie może wyrazić tego co chce powiedzieć.


Była inteligentną kobietą dopóki nie zakochała się


Pozory mylą. Nie czuję się dobrze.Mam wrażenie, jakby Słońce zaszło i od roku w ogóle nie wzeszło


Jak mężczyzna nie może podjąć decyzji, to kobieta musi










to Cię zabija. to wszystko. kawałek po kawałeczku. nie tak, że od razu wyrywa Ci 9/10 część serca. codziennie po trochu. ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że to wszystko czujesz. bardzo dokładnie. każdą część, która odchodzi i mówi Ci "wypierdalam stąd". chcesz to jakos stłumić, opanować. ale to jest jak domino. wszystko wali się jednym ciągiem. chyba że włożysz palec między jedną a drugą kostkę domina. wtedy to wszystko cichnie. ale to co odeszło, nie wróci. i zobacz. masz resztę kostek. te które Ci zostały. jest ich niewiele w porównaniu z poprzednimi. ale powiedz sama jeśli wszystkie by runęły i to oznaczałoby koniec wszystkiego, czy nie bałabyś się o tamtą resztę? nie bałabyś się o tą cholerną resztę która Ci została? te kostki to uczucia. i ja wiem, że robię źle budując wokół nich pancerną szklaną klatkę. nie dopuszczając do nich niczego. ale nadal jest strach że kiedyś przyjdzie ktoś i ją rozbije młotkiem







Wiesz, że ja zawsze tęskniłam za Tobą już troszeczkę, nawet gdy byłeś blisko mnie. Tęskniłam już tak sobie trochę na zapas. Żeby później tęsknić mniej, gdy już pójdziesz do domu. I tak nie pomagało.




Żyję, owszem.
I właściwie nic poza tym.






Większość problemów bierze się stąd, że ludzie się nie słuchają.



nie pytaj o nic, przecież dobrze wiesz...





`Jestem zmęczona Przyjacielu, tak bardzo, że najchętniej położyłabym się do łóżka i nie wstawała. Przespałabym dzień, dwa, może miesiąc lub rok. Może całe życie.
Jestem zmęczona Przyjacielu, naprawdę jestem.









to akurat żaden problem. w ogóle wszystko to żaden problem.


Mówili mi, żebym uważała, ostrzegali. Ale sama wiesz jak to jest- widziały gały, co brały










Ranisz, nic poza tym.

środa, 29 stycznia 2014

KIEDYŚ MOŻE ZROZUMIESZ JAK TRUDNO JEST WSTAĆ I WALCZYĆ OD NOWA. Ludzie z depresją po cichutku z naszych oczu znikają. Najpierw nie odbierają naszych telefonów, a potem zupełnie niezauważenie rozpływają się w niebycie.



Moje serce , to cmentarz pogrzebanych nadziei.



Wiele można w życiu zmienić, a tak mało naprawić.


Dziś żeby Cię zobaczyć muszę zamknąć oczy.


Nie chciało mi się już spać i patrzyłam na gwiazdy. Byłam trochę głodna, ale więcej myślałam. Zawsze dużo myślę, ale wtedy bardzo dużo. Ale najwięcej tęskniłam. Myślę, że za Tobą, bo Ty może nic nie wiesz albo wiesz trochę. Tęskniłam nieprzebranie, nieprzebranie i myślę, że ktoś tam daleko, pod tym samym niebem musiał też za mną tęsknić, a jeśli spał, to musiał się zbudzić, bo to niemożliwe, żebym nikogo nie trafiła w serce w tamtym środku nocy, sercu nocy.`Może to byłeś Ty?


Walczę, by zapomnieć.




uwielbiał mieszać mi w głowie swoim zapachem i dotykiem,
a potem słodko śmiał się słysząc jak prędko bije mi serce








Jesteś niezmywalną plamą na moim ciele.









"przez pryzmat czasu patrzę na Nas, na każdy z tych szczerych uśmiechów, przepełnionych prawdziwym szczęściem, na wszystko to co teraz nadal mogłoby być wspólne. na tamte chwile, kiedy liczyła się jedynie obecność, kiedy to liczyliśmy się jedynie My, te chwile miały trwać już wiecznie, a nie tak po prostu, po chwili, przeminąć bezpowrotnie. przecież mieliśmy być, bez względu na wszystko inne, pamiętasz? "





Nie mamy nieograniczonych szans, by mieć to, czego chcemy. Tyle wiem. Nie ma nic gorszego niż stracić szansę na coś, co mogło zmienić twoje życie.






Nagle widzisz tyle utraconych szans. Słów na które już jest za późno.








Najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż.






Na jego miejscu nigdy nie wypuściłbym z rąk kobiety, która patrzy na mnie z taka pasją. Gdyby któraś tak na mnie spojrzała, odciąłbym jej nogi, by nie mogła już ode mnie uciec i kazałbym jej przysiąc, że wyrwie mi serce, jeśli kiedykolwiek zapałam uczuciem do innej.






Dziś tęsknię jakby bardziej.










tęskniąc za tym co minęło, mamy pewność, że to miało sens.






Pierwsze zakochanie jest najtrwalsze, najsilniejsze i najpiękniejsze, choć zazwyczaj nieszczęśliwe.








Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać.










tyle pięknych wspomnieć nie da się zapomnieć.






Najlepiej po prostu nie myśleć, doprowadzić umysł do stanu, w którym jedyne co Cię utula jest pustka. Niektórzy źle się z nią czują, ale ja myślę, że już przywykłam. Nie tylko już mi nie przeszkadza, ale dobrze się z nią czuję, bezpiecznie. Nic mnie nie dotyka, nic mnie nie dotyczy, jestem poza tym.








ale mam w sobie przeszłość i tego nie wyrzucę,
zapomniałem uczuć i teraz znów się ich uczę.






Wiesz co najbardziej boli? Idziesz w te same miejsca, ale bez tych samych ludzi .










Dzień dobry dniu chciałam przypomnieć, że dzisiejszej nocy nie przespałam więc bądź na tyle wyrozumiały i szybko się skończ, bez większych wzbić i upadków.










Uwielbiam szukać w Tobie tego czego inni nie potrafią znaleźć.










Te zwykłe chwile, dopiero kiedy przemijają dostrzegamy jakie były niezwykłe.










Na obecną chwile wystarczyłby mi tylko spacer z Tobą.


















potrzebuję właśnie tych dłoni.



był tym którego szukałam.



To Ty swoimi pięknymi oczami , mówiłeś 'uwielbiam', to twoje oczy były wyrocznią.






to był zły krok, w złą stronę.






Kończenie znajomości tak w praktyce jest trudne, prawda? tak przestać o kimś myśleć, kogoś wspominać, szczególnie, że kiedyś was coś łączyło.










Nie oczekujcie ode mnie optymistycznego podejścia do życia, ponieważ sytuacje, które ostatnio miały miejsce bardzo zmieniły moje podejście do wszystkiego. Kolejny raz w moim życiu nastąpiły dość radykalne zmiany, których bardzo się bałam i wciąż się boję.








Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą?



Nie ukryjesz blizn, musisz dalej z tym żyć.







-Nie udawaj, że to co było nie ma dla ciebie żadnego znaczenia.
-Nie udaje, po prostu umiem usunąć się w cień kiedy wiem że ktoś
mnie nie chce.





nie chcę żałować żadnych chwil!









sobota, 18 stycznia 2014

Nieważne z kim chcesz spędzić piątkowy wieczór. Tylko całą sobotę. A później każdą sobotę miesiąca.







Pewnie, ze chciałabym być silna i dorosła. Pewnie, że chciałabym nie potrzebować chować swej dłoni w innej dłoni by wiedzieć, ze mogę wszystko. Pewnie, że chciałabym wiele rzeczy ale czasami nie ma się tego czego się chce.





Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu. To jest to. 






"mówisz mi, że brak mi odwagi coś w tym jest, nie potrafiłem się zabić"
















"mam zniszczone ręce, jakby zjebał je chirurg
ale mam szczęście bo żyje, taaa..."


















"czekam co się wydarzy, bo tak jest łatwiej
straciłem tyle, że nie umiem się już cieszyć"


















"straciłem tyle, że przestałem czuć cokolwiek
blizny na ciele mówią, że nie jestem w formie
i świat mnie dorwie prędzej niż innych"






















Oni nie wiedzą, nic, Mamo, nic..
A mogłabym zginąć żebyś tylko Ty mogła żyć
serce przestało bić mi razem z Twoim chyba
gubię się, krzywdzę ludzi i przegrywam
A co jeśli to on jest tym, na którego czekam?
to wszystko o nas, to temat rzeka
Jeśli to z nim chcę przeżywać trudne chwile?
bo będą takie, w tym na pewno się nie mylę
i jeśli to z nim chcę o bzdury się kłócić?
pieprzyć to, kurwa musisz tu wrócić
chyba mam problem, mam kłopoty
mam w sobie lód i ogień i to naraz, i mam dosyć
jestem bogiem i nikim jednocześnie
a tobie mogę spojrzeć w oczy tylko we śnie
kocham życie i chyba kocham cierpieć
jestem na szczycie gdy na dnie może być pięknie..
























Każda miłość trwa tak długo, na ile zasługuje.













Nie musisz tak na mnie patrzeć. 
Tylko umieram. To nie jest zaraźliwe.













Nie wiesz, co pamiętasz, dopóki nie spróbujesz tego opowiedzieć. I nie wiesz, co tak naprawdę sądzisz na dany temat, dopóki nie zaczniesz się o to z kimś kłócić. W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności.

















Wieczorami mam ochotę na herbatę i całe życie z Tobą. 














Boże, 
daj mi samotność, 
bo nienawidzę ludzi. 

















Potrafię rozwiązać problemy całego świata, tylko nie kurwa swoje. 









Masz oczy, którym ufam. 













czuję ból. 













Nie wiem co z sobą zrobić i chyba przerażają mnie moje chore myśli. Boli mnie każde moje smutne spojrzenie gdy patrzę w lustrze, boli mnie każda moja myśl. 





















Problem z przeszłością polega na tym, że zawsze jest ona częścią teraźniejszości. Nie można tak po prostu wymazać niektórych spraw z pamięci i zapomnieć o nich, jak gdyby nie miały już żadnego znaczenia. 














Dziękuję za każdy uśmiech, przytulenie i pocałunek. Za każde miłe słowo i gest. Za każdy miesiąc, tydzień, dzień, godzinę, chwilę spędzoną ze mną. Za każde „kocham Cię, nie wiem, nie umiem, przepraszam”. Za każde „ jesteś wspaniała, jesteś wyjątkowa”. Za wesołe oczy, czułe ramiona i delikatne dłonie. Za każde „dobranoc” i każde „dzień dobry”. Za każde „będzie dobrze, razem, uśmiechnij się”. 

















Aż ciężko uwierzyć ile może się zmienić przez jeden rok. 





Z punktu widzenia mężczyzny, każde jego zachowanie jest drobiazgiem, nawet jeśli wyszedł na papierosa i wrócił po trzech latach. 





Momentami sama zastanawiam się dlaczego tak jest, stawiając przed sobą tysiące pytań, na które jeszcze nigdy nie zdołałam sobie odpowiedzieć. Zaprzątam myśli, dodając do nich następne tak sprzeczne jak zawsze ot tak mając nadzieję, że to coś da. Mogę w ciszy godzinami siedzieć na łóżku próbując zrozumieć sens tego jak jest. Mogę łamać granice możliwości zarazem stawiając kolejne jeszcze mocniejsze bariery rzeczywistości. Mogę wiele, ale właśnie tego czego pragnę najbardziej, po prostu nie potrafię. Nie potrafię znaleźć tego sensu. Nie potrafię zrozumieć najmniejszych ze szczegółów, paru cech ludzkich i niezliczonej ilości uczuć. Nie potrafię zrozumieć życia, a może zwyczajnie już nie chcę go rozumieć. 





gdy osoba, po której nigdy byś się tego nie spodziewał, rani. 













Powiedz, jakbyś się czuł, gdyby miał mnie ktoś inny ? 





Nie życie, a ludzie, ludzie bolą. 


















Czym jest samotność? 
-To dom bez ścian, same okna, i wszystkie otwarte na oścież. 




pragnę spokoju. 
choć na chwilę 






Widzisz w tej sytuacji coś optymistycznego? Bo ja nie. 






















I chyba nie istniało nic wspanialszego, od tego jak kiedyś na mnie patrzył.